Media - Behaviour in Crisis Lab

Prof. Małgorzata Michel o granicach sharentingu i ochronie wizerunku dziecka

Prof. Małgorzata Michel o granicach sharentingu i ochronie wizerunku dziecka

W debacie publicznej dotyczącej obecności dzieci w przestrzeni cyfrowej coraz częściej pojawiają się pytania o granice odpowiedzialności dorosłych, w szczególności rodziców oraz twórców internetowych. W dwóch materiałach opublikowanych na portalu RMF FM głos w tej sprawie zabrała prof. Małgorzata Michel, liderka grupy tematycznej Behaviour in Crisis Lab, ekspertka w obszarze pracy z dziećmi i młodzieżą, związana z zespołem ds. etyki badań z udziałem dzieci przy Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka.

Komentarz dr hab. Małgorzaty Michel, prof. UJ wpisuje się w szerszy kontekst badań prowadzonych w Behaviour in Crisis Lab, w szczególności w obszarze dotyczącym funkcjonowania młodzieży w sytuacjach kryzysowych, obejmującym również analizę zagrożeń cyfrowych, naruszeń prywatności oraz długofalowych konsekwencji ekspozycji w mediach społecznościowych.

W artykule Fundacja, która broni sharentingu. „Uprzedmiotowienie dziecka”, jednym z podejmowanych tematów jest zjawisko sharentingu, rozumiane jako publikowanie przez dorosłych zdjęć i informacji dotyczących dzieci w internecie. Choć w wielu przypadkach praktyki te wynikają z potrzeby dzielenia się codziennym życiem, budzą one poważne wątpliwości etyczne.

Prof. Michel zwraca uwagę, że problem ten wykracza poza indywidualne wybory rodzicielskie i dotyczy fundamentalnego statusu dziecka jako podmiotu posiadającego własne prawa. W jej opinii szczególne zastrzeżenia budzą próby nadawania sharentingowi charakteru ideologicznego lub przedstawiania go jako praktyki społecznie uzasadnionej i pożądanej.

Kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między prawami a obowiązkami dorosłych wobec dzieci. Jak podkreśla badaczka, w świetle Konwencji o prawach dziecka rodzice nie posiadają „prawa do dziecka”, lecz ponoszą wobec niego odpowiedzialność i zobowiązani są do ochrony jego godności oraz prywatności.

Granice odpowiedzialności stają się szczególnie widoczne w odniesieniu do publikacji materiałów o charakterze skrajnie intymnym, takich jak nagrania z porodu Film z porodu polskiej influencerki. Ekspertka: „powinno być zakazane prawnie”. W jednym z analizowanych przypadków medialnych ekspertka została zapytana o ocenę publikacji filmu dokumentującego moment narodzin dziecka, który w krótkim czasie osiągnął bardzo dużą popularność w sieci.

Stanowisko prof. Michel jest jednoznaczne – publikowanie wizerunku dziecka w momencie narodzin nie powinno mieć miejsca w przestrzeni publicznej i, jej zdaniem, powinno podlegać regulacji prawnej. Jak argumentuje, moment porodu stanowi sytuację graniczną, w której, co oczywiste, noworodek jest całkowicie bezbronny i niezdolny do wyrażenia zgody na rejestrację, upublicznienie oraz rozpowszechnianie swojego wizerunku. Ekspertka podkreśla również, że publikowanie takich materiałów narusza podstawowe prawo dziecka do prywatności oraz stoi w sprzeczności z obowiązkiem ochrony jego dobra. W tym kontekście pojawia się zasadnicze pytanie etyczne: kto decyduje o granicach upubliczniania doświadczeń dziecka, które nie jest jeszcze zdolne do samodzielnego wyrażenia swojej woli?

Prof. Michel wskazuje równmież na inne konsekwencje nadmiernej ekspozycji dzieci w środowisku cyfrowym, istotne w ich rozwoju psychospołecznym. Publikowanie materiałów o charakterze intymnym lub potencjalnie kompromitującym może prowadzić nie tylko do naruszenia prywatności, lecz także do wtórnej wiktymizacji, np. poprzez ośmieszanie lub wykluczenie w grupie rówieśniczej.

Z perspektywy badań nad młodzieżą w sytuacjach kryzysowych istotne jest także to, że cyfrowy ślad tworzony przez dorosłych może wpływać na późniejsze doświadczenia młodych osób, ich tożsamość oraz poczucie kontroli nad własnym wizerunkiem. W tym sensie sharenting i pokrewne praktyki można traktować jako element szerszego środowiska ryzyka, które współtworzy kontekst rozwojowy dzieci i młodzieży.

Analizowane przypadki pokazują napięcie między logiką mediów społecznościowych, która jest oparta na widoczności i ekonomii uwagi, a standardami ochrony dobra dziecka. W przypadku influencerów, dla których obecność w sieci ma zwykle charakter czysto komercyjny, granica między między prywatnością a treścią publiczną ulega dodatkowemu zatarciu.

- To nie jest tak, że rodzic ma prawo do dziecka. Owszem, decyduje za dziecko w pewnych aspektach, w których ono decydować jeszcze nie może. Na przykład w kwestii nadania imienia - podkreśla badaczka, wskazując na konieczność wypracowania nowych norm społecznych oraz regulacji prawnych kształtujących media społecznościowe, środowisko cyfrowe i decyzyjność rodziców związaną z publikacją wizerunku dzieci w tym obszarze.

- Kto ma prawo do dziecka? Odpowiedź brzmi: nikt. Rodzice czy inne osoby dorosłe, w tym opiekunowie prawni, mają obowiązki wobec dzieci. Ale nie mają do nich prawa - puentuje prof. Michel.

Fot.: Shutterstock

Źródła:

Fundacja, która broni sharentingu. „Uprzedmiotowienie dziecka” :: RMF FM

Film z porodu polskiej influencerki. Ekspertka: „powinno być zakazane prawnie” :: RMF FM

Polecamy również
O „Zdrowej Akademii” na łamach miesięcznika „Alma Mater”
O „Zdrowej Akademii” na łamach miesięcznika „Alma Mater”
Konfrontacja z faktami rzadko prowadzi do zmiany opinii. Winne algorytmy i sposób działania ludzkiego mózgu
Konfrontacja z faktami rzadko prowadzi do zmiany opinii. Winne algorytmy i sposób działania ludzkiego mózgu
Solidarność małych wspólnych celów. Co zrobić, by Ukraińcy i Polacy widzieli w sobie partnerów
Solidarność małych wspólnych celów. Co zrobić, by Ukraińcy i Polacy widzieli w sobie partnerów
Ład i porządek, czyli dlaczego tak trudno jest nam zmienić zdanie
Ład i porządek, czyli dlaczego tak trudno jest nam zmienić zdanie